Donald Tusk przedstawił liczby, które mają pochodzić ze wstępnych wyników kontroli Najwyższej Izby Kontroli w placówkach medycznych. W jednej z wojewódzkich stacji pogotowia odnotowano 488 godzin pracy lekarza w ciągu miesiąca. Rekordowy nieprzerwany dyżur miał natomiast trwać aż 120 godzin.
Premier ocenił, że takie praktyki mogą wpływać na bezpieczeństwo pacjentów i zapowiedział poważną rozmowę z kierownictwem NFZ. Rząd chce również znaleźć sposób na karanie osób odpowiedzialnych za omijanie kolejek przez pacjentów wykorzystujących swoje wpływy.
Kontrola NIK ma potwierdzać problem skrajnie długiej pracy
Premier mówił o wstępnych danych przed posiedzeniem rządu. Według przedstawionych przez niego informacji kontrole NIK wykazują nieprawidłowości związane z czasem pracy lekarzy oraz bardzo wysokimi wynagrodzeniami.
Najbardziej jaskrawy przykład dotyczy 488 godzin przepracowanych w jednym miesiącu w wojewódzkiej stacji pogotowia. Tusk przeliczył, że odpowiada to niemal 17 godzinom pracy dziennie przez każdą dobę miesiąca.
Druga liczba odnosi się do nieprzerwanego dyżuru. Choć przedłużone dyżury lekarzy kontraktowych mają trwać dłużej niż standardowe 24 godziny, wskazany przez premiera rekord wyniósł 120 godzin bez przerwy.
Szef rządu ostrożnie, ale jednoznacznie połączył tak długi czas pracy z możliwym zagrożeniem dla pacjentów. Nie przedstawił jednak pełnego raportu NIK, dlatego podane wartości należy traktować jako wstępne ustalenia przywołane publicznie przez premiera.
Sprawę wywołały doniesienia dotyczące Dawida Kacprzyka
Dyskusja o czasie pracy lekarzy nasiliła się po publikacjach dotyczących Dawida Kacprzyka, byłego radnego Koalicji Obywatelskiej. Według ustaleń Portalu Zero w 2025 roku miał on przepracować w warszawskim Szpitalu Południowym łącznie 3976 godzin.
Z danych placówki wynikałaby średnia na poziomie 331 godzin miesięcznie. Grafiki miały obejmować zmiany trwające bez przerwy przez trzy, a nawet cztery doby. Za usługi medyczne Kacprzyk otrzymał w tym okresie około 1,6 miliona złotych.
W Szpitalu Południowym pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, choć nie miał specjalizacji. Te informacje stały się punktem wyjścia do szerszej debaty o kontroli kontraktów, długości dyżurów i odpowiedzialności instytucji finansujących placówki.
Premier zapowiada rozmowę z kierownictwem NFZ
Tusk stwierdził, że konieczna będzie poważna rozmowa z władzami Narodowego Funduszu Zdrowia. Podważył możliwość, aby instytucja odpowiadająca za przekazywanie pieniędzy placówkom przez długi czas pozostawała całkowicie bezradna wobec problemów z przestrzeganiem prawa i zdrowego rozsądku.
Zapowiedź premiera nie przesądza jeszcze, jakie działania zostaną podjęte wobec NFZ. Pokazuje jednak, że rząd zamierza badać nie tylko zachowanie konkretnych lekarzy lub dyrekcji szpitali, lecz także skuteczność mechanizmów nadzoru i rozliczania publicznych pieniędzy.
Pełne znaczenie wstępnych danych będzie można ocenić po zakończeniu kontroli i przedstawieniu szczegółowych wniosków. Na obecnym etapie Tusk posługuje się liczbami, które mają pokazywać, że przypadek Kacprzyka nie był odosobniony.
Rząd chce przeciąć omijanie kolejek przez wpływowe osoby
Osobnym problemem poruszonym przez premiera jest wykorzystywanie pozycji społecznej do szybszego dostępu do publicznej ochrony zdrowia. Tusk uznał takie praktyki za niedopuszczalne i poprosił ministrów zdrowia oraz sprawiedliwości o przygotowanie rekomendacji.
Rząd ma poszukać rozwiązań, które nie tylko uniemożliwią omijanie kolejek, ale także pozwolą nakładać sankcje na osoby odpowiedzialne za takie sytuacje. Nie przedstawiono jeszcze katalogu kar ani projektu konkretnych przepisów.
Wątek pojawił się po doniesieniach dotyczących posłanki KO Małgorzaty Pępek. Według ujawnionych informacji inna działaczka partii miała zapisać ją na badanie w szpitalu w Żywcu, dzięki czemu badanie wykonano z pominięciem pozostałych pacjentów.
Wstępne liczby otwierają większą kontrolę systemu
Przypadki wielodniowych dyżurów, setek godzin pracy w miesiącu i dostępu do świadczeń poza kolejnością dotyczą różnych problemów, ale łączy je pytanie o działanie nadzoru. Premier kieruje je zarówno do dyrekcji placówek, jak i do NFZ oraz ministrów odpowiedzialnych za zdrowie i wymiar sprawiedliwości.
Na razie nie ma ostatecznego raportu ani gotowych zmian prawnych. Są natomiast liczby przywołane przez szefa rządu: 488 godzin pracy w miesiącu i 120 godzin dyżuru bez przerwy. Jeżeli zostaną potwierdzone w końcowych ustaleniach NIK, rząd będzie musiał odpowiedzieć, dlaczego takie rozliczenia były możliwe i kto miał obowiązek je wcześniej zatrzymać.









