Samochody elektryczne wprowadzone do floty Komisji Europejskiej miały być symbolem zielonej transformacji. W praktyce część komisarzy narzeka, że regularna trasa z Brukseli do Strasburga staje się logistycznym problemem. Około 440 kilometrów okazuje się dla części aut zbyt długim dystansem bez postoju na ładowanie.
Urzędnicy wskazują, że dodatkowy przystanek w Luksemburgu potrafi wydłużyć i tak męczącą podróż. Ładowanie zajmuje zwykle 20-30 minut, a jazda wolniej dla oszczędzania energii może rozciągnąć przejazd nawet do siedmiu godzin. Sprawa uderza w wiarygodność ambitnych planów elektryfikacji.
Zielona flota Komisji
Komisja Europejska od 2022 roku wymienia swoją flotę na pojazdy bezemisyjne. Celem jest pełne przejście na flotę zeroemisyjną do 2027 roku.
Obecnie około 80 procent samochodów wykorzystywanych przez Komisję ma napęd elektryczny. Problem polega na tym, że część z nich to duże modele, które nie sprawdzają się najlepiej na dłuższych trasach bez ładowania.
Przystanek, który irytuje komisarzy
Regularna podróż między Brukselą a Strasburgiem liczy około 440 kilometrów. Dla aut spalinowych to długa, ale prosta logistycznie trasa. Dla części elektryków Komisji oznacza konieczność dodatkowego ładowania.
Przystanek w Luksemburgu stał się jednym z najbardziej drażliwych punktów podróży. Ładowanie trwa zwykle od 20 do 30 minut, a po długim tygodniu pracy w Strasburgu taka przerwa jest odbierana jako realna strata czasu.
Wolniej, żeby dojechać
Część komisarzy próbuje ograniczać problem, jadąc bardzo wolno autostradą. Taka metoda ma oszczędzać energię, ale rozwiązuje jedną trudność kosztem drugiej.
Zamiast postoju na ładowanie pojawia się dłuższy przejazd. Trasa, która potrafi zająć około pięciu godzin, może w takim wariancie wydłużyć się nawet do siedmiu.
Problem wrócił na forum Komisji
Kwestia ładowania samochodów miała trafić także na spotkanie Kolegium Komisarzy. Po skardze jednego z członków Komisji wskazano, że powinien zwrócić się do komisarza odpowiedzialnego za budżet i administrację, Piotra Serafina.
Nie wszyscy chcą rozwiązywać problem pociągiem. Dla części komisarzy transport kolejowy oznacza mniejszą elastyczność oraz kłopot z prowadzeniem poufnych rozmów telefonicznych w trakcie podróży.
Wyjątki i obchodzenie systemu
Niektórzy urzędnicy mają wybierać van z zespołem zamiast oficjalnego elektrycznego samochodu. Jako przykład wskazano komisarza ds. rozszerzenia Olivéra Várhelyiego.
Osobny przypadek dotyczy Ursuli von der Leyen. Samochód przewodniczącej Komisji musi być opancerzony, a obecnie ma brakować odpowiedniego modelu elektrycznego spełniającego wymagania bezpieczeństwa.
Większy spór o elektromobilność
Kłopoty z trasą Bruksela-Strasburg pokazują szerszy problem europejskiej elektromobilności. Instytucje unijne chcą przyspieszać odchodzenie od silników spalinowych, ale infrastruktura ładowania i realne potrzeby użytkowników nie zawsze nadążają za planami.
Komisja ma przedstawić szerszy plan elektryfikacji w lipcu, po przesunięciu pierwotnego terminu z połowy czerwca. Ma on być częścią działań na rzecz ograniczania zależności od paliw kopalnych w gospodarce, przemyśle, ogrzewaniu i transporcie.









