Jan Englert skomentował rządowy projekt zabezpieczenia socjalnego dla osób wykonujących zawód artystyczny. Aktor przyznał, że sam pobiera emeryturę od lat i nie oczekuje żadnych dopłat od państwa. Najmocniej zabrzmiały jego słowa o artystach, którzy narzekają na niskie świadczenia po latach niepłacenia składek.
Projekt ustawy przewiduje status artysty zawodowego oraz mechanizm dopłat do składek dla osób o niższych dochodach. Englert uznał kierunek zmian za możliwy do obrony, ale wyraził poważne wątpliwości co do skuteczności wykonania. W jego ocenie państwo nie powinno automatycznie rekompensować decyzji finansowych podejmowanych przez lata.
Rząd przyjął projekt dla artystów
Rządowy projekt ustawy ma wprowadzić status artysty zawodowego. Taki status byłby przyznawany na wniosek osobom, które zawodowo zajmują się działalnością artystyczną i mają udokumentowany dorobek twórczy.
Najważniejszy element zmian to mechanizm dopłat do składek. Ma on obejmować artystów, których średnie miesięczne przychody z ostatnich trzech lat nie przekraczały 125 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli około 68 tys. zł rocznie brutto.
Englert: nie oczekuję dopłat
Jan Englert odniósł się do sprawy w rozmowie z „Faktem”. Powiedział, że kierunek zmian można uznać za dobry, ale nie spodziewa się skutecznego wykonania, bo o podobnych rozwiązaniach słyszy od wielu lat.
Aktor podkreślił, że sam od lat pobiera emeryturę i nie oczekuje dodatkowego wsparcia. Zaznaczył też, że osoby pracujące pod nim w teatrze zarabiały, płaciły ZUS i budowały swoje przyszłe świadczenia.
Spór o składki i odpowiedzialność
Najostrzejsza część wypowiedzi dotyczyła artystów, którzy dziś skarżą się na niskie emerytury, bo w przeszłości nie odprowadzali składek albo robili to w niewielkiej wysokości. Englert ocenił, że był to ich wybór.
Aktor stwierdził, że „ja bym się wstydził” narzekać i oczekiwać zapomogi od państwa. Pytał też, dlaczego podatnicy mieliby rekompensować sytuację osób, które zarabiają dużo, a mimo to nie decydują się na regularne odprowadzanie składek.
Wsparcie tylko dla najtrudniejszych przypadków
Englert nie odrzucił całkowicie idei pomocy. Zastrzegł, że popiera wsparcie dla osób znajdujących się w naprawdę trudnej sytuacji.
Jego wypowiedź uderza jednak w powszechny mechanizm osłonowy, który mógłby zostać odebrany jako nagroda za brak wcześniejszej odpowiedzialności składkowej. To właśnie ten punkt może stać się jednym z głównych argumentów przeciwników projektu.
Debata dopiero się rozkręca
Projekt zabezpieczenia socjalnego artystów dotyka wrażliwego tematu: nieregularnych dochodów, pracy twórczej i prawa do emerytury po latach funkcjonowania poza typowym etatem.
Jednocześnie wypowiedź Englerta pokazuje drugą stronę sporu. Część środowiska może uznać, że państwo powinno pomagać tylko tym, którzy rzeczywiście znaleźli się w trudnym położeniu, a nie wszystkim, którzy przez lata nie zabezpieczyli składek.









