Władze Lublina zdecydowały o zdjęciu ukraińskiej flagi z budynku ratusza. To bezpośrednia reakcja na decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy nawiązującej do UPA. Miasto podkreśla, że podziela krytyczne stanowisko polskiego MSZ i Ambasady RP w Kijowie.
Samorząd zaznacza jednocześnie, że gest nie oznacza wycofania wsparcia dla Ukrainy walczącej z rosyjską agresją. W komunikacie wskazano, że gloryfikacja formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej rani pamięć polskich ofiar. Decyzja ma być sygnałem sprzeciwu wobec działań władz w Kijowie.
Flaga zdjęta z ratusza
Ukraińska flaga zniknęła z budynku lubelskiego ratusza po decyzji prezydenta Ukrainy dotyczącej nazwy jednej z jednostek wojskowych. Sprawa wywołała w Polsce szeroką reakcję ze względu na odniesienie do UPA.
Lublin poinformował, że jego stanowisko jest zgodne z krytycznymi ocenami przedstawionymi przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Ambasadę RP w Kijowie.
Komunikat miasta
W komunikacie samorządu podkreślono, że gloryfikacja formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej uderza w pamięć historyczną Polaków. Władze miasta wskazały też, że takie działania utrudniają szczery dialog między narodami.
To ważne rozróżnienie, bo Lublin nie przedstawia decyzji jako zwrotu przeciwko Ukrainie jako państwu. Miasto akcentuje sprzeciw wobec konkretnego gestu symbolicznego władz w Kijowie.
Rzeczniczka: potrzebna była natychmiastowa reakcja
Rzeczniczka prezydenta Lublina Justyna Góźdź wyjaśniła w rozmowie z Polsat News, że decyzja była odpowiedzią na działania prezydenta Zełenskiego. Oceniła, że gest związany z UPA wymagał natychmiastowej reakcji.
W ten sposób spór o pamięć historyczną przeniósł się z poziomu dyplomacji na poziom samorządowy. Lublin stał się jednym z pierwszych miast, które odpowiedziały widocznym gestem na decyzję Ukrainy.
Wsparcie dla Ukrainy pozostaje
Władze miasta zaznaczają, że zdjęcie flagi nie oznacza końca solidarności z Ukrainą w wojnie z Rosją. Lublin oddziela pomoc dla napadniętego państwa od sprzeciwu wobec symboliki UPA.
To pokazuje coraz częstszy ton polskiej debaty: wsparcie dla Ukrainy nie wyklucza twardej reakcji na działania uznawane za lekceważące pamięć o polskich ofiarach.









