Ministerstwo Finansów pokazało dane, które trudno zignorować. Po czterech miesiącach 2026 roku deficyt budżetu państwa wyniósł około 89,3 mld zł, czyli blisko jedną trzecią limitu zaplanowanego na cały rok. Dochody rosną w części podatków, ale wydatki i koszt długu wciąż mocno obciążają państwową kasę.
Najbardziej zaskakuje wynik PIT, który dla budżetu państwa był ujemny. Resort tłumaczy to reformą finansowania samorządów, ale politycznie takie liczby i tak będą paliwem do ostrej debaty.
Po czterech miesiącach widać dużą dziurę
Dochody państwa od stycznia do kwietnia wyniosły około 187 mld zł. To niespełna 29 proc. tegorocznego planu budżetowego. Wydatki przekroczyły jednocześnie 276 mld zł, więc różnica między wpływami a kosztami pozostaje bardzo wysoka.
Tegoroczna ustawa budżetowa zakłada maksymalny deficyt na poziomie 271,74 mld zł. Po kwietniu wykorzystano już około 33 proc. tej kwoty. Taki wynik nie oznacza automatycznie katastrofy, ale pokazuje, że margines bezpieczeństwa szybko się kurczy.
VAT i akcyza pomagają, lecz nie zamykają rachunku
Największą część dochodów nadal zapewniają podatki pośrednie. VAT i akcyza przyniosły łącznie ponad 145 mld zł, a sam VAT dał 113,5 mld zł. To o około 1,7 mld zł więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Ministerstwo wskazuje, że na wpływy z VAT pozytywnie działały dane gospodarcze z marca. Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła nominalnie o 8,7 proc. rok do roku, a sprzedaż detaliczna o 9,8 proc. Problem w tym, że nawet lepsze wpływy z podatków pośrednich nie równoważą skali wydatków.
PIT wygląda nietypowo przez pieniądze dla samorządów
Najbardziej zaskakująca pozycja dotyczy PIT. Dochody budżetu państwa z tego podatku wyniosły minus 23,7 mld zł. Ministerstwo Finansów tłumaczy, że to efekt reformy finansowania samorządów i większych transferów do jednostek samorządu terytorialnego.
Od stycznia do kwietnia samorządy otrzymały 89,4 mld zł z PIT, podczas gdy rok wcześniej było to 80,3 mld zł. Łączne wpływy z PIT dla budżetu i samorządów wyniosły 65,7 mld zł, czyli o 14 proc. więcej niż rok wcześniej. Dla zwykłego czytelnika najważniejszy jest jednak prosty obraz: pieniądze są, ale coraz większa część trafia poza centralny budżet.
Obsługa długu kosztuje już miliardy
Państwo wydało po czterech miesiącach 23,5 mld zł na obsługę długu Skarbu Państwa. Kolejne środki trafiły do samorządów i Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w tym 22,8 mld zł na subwencje ogólne oraz 16,6 mld zł dotacji dla FUS. To pokazuje, jak wiele pozycji budżetowych jest trudnych do szybkiego ograniczenia.
Resort podał też, że na koniec kwietnia na walutowych rachunkach budżetowych znajdowało się ponad 16,5 mld euro. W kwietniu Polska spłaciła część zagranicznego zadłużenia i odsetki warte łącznie ponad 7 mld zł. Dane z budżetu nie zamykają więc dyskusji, ale otwierają pytanie, jak długo państwo utrzyma tak napięty rachunek.









