Projekt dopłat do składek ZUS dla artystów dostał nowy, wyjątkowo zapalny punkt. Paweł Usiądek z Konfederacji zwrócił uwagę na art. 28, z którego wynika, że uprawnienia nie miałyby dotyczyć wyłącznie obywateli Polski. W grę wchodzą także wybrane grupy cudzoziemców legalnie przebywających w kraju.
Najmocniej brzmi wyliczenie kosztów i próg dochodowy. Według Usiądka zagraniczny artysta przebywający w Polsce legalnie, w tym uchodźca, zarabiający poniżej 5800 zł miesięcznie, mógłby liczyć na dopłatę do ZUS z pieniędzy polskiego podatnika.
Rządowy projekt obejmuje składki społeczne i zdrowotne
Rząd przyjął projekt ustawy zakładający dopłacanie z budżetu państwa do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne dla osób wykonujących zawód artystyczny. Warunkiem mają być określone kryteria dochodowe.
Projekt został przygotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wspólnie ze środowiskiem artystycznym. Marta Cienkowska przedstawiała go jako jeden z najważniejszych kroków dla artystów od ponad trzech dekad.
Art. 28 stał się polityczną iskrą
Usiądek alarmuje, że ustawa o zabezpieczeniu socjalnym artystów ma być szersza, niż publicznie sugerowano. Wskazał art. 28 projektu, który ma obejmować nie tylko polskich obywateli.
Na liście uprawnionych mają znaleźć się obywatele państw Unii Europejskiej przebywający w Polsce, cudzoziemcy z zezwoleniem na pobyt stały lub czasowy, osoby ze statusem uchodźcy, cudzoziemcy objęci ochroną uzupełniającą oraz obywatele Wielkiej Brytanii na podstawie umowy brexitowej.
Koszty idą w setki milionów złotych
Według Usiądka program ma kosztować 320-380 mln zł rocznie. Do tego dochodzi 35 mln zł jednorazowo na obsługę wniosków, co dodatkowo wzmacnia pytania o realny rachunek dla państwa.
Działacz Konfederacji twierdzi, że w pierwszej kolejności z rozwiązania skorzystać mogą artyści z Ukrainy. To politycznie bardzo nośny wątek, bo łączy pieniądze z budżetu, status cudzoziemców i napięcia wokół priorytetów rządu.
Spór dotyczy tego, komu państwo ma pomagać
Najostrzejsza krytyka sprowadza się do pytania, dlaczego podatnik ma dopłacać do składek osób, które nie są polskimi obywatelami. Zwolennicy projektu mogą mówić o legalnym pobycie i pracy twórczej, ale przeciwnicy widzą w tym uprzywilejowanie wybranej grupy.
To dlatego ustawa o artystach przestaje być niszową sprawą środowiskową. Staje się testem, czy rząd potrafi wyjaśnić obywatelom, dlaczego ich pieniądze mają wspierać także zagranicznych twórców spełniających kryteria programu.









