Kanada kupi polskie drony. Rząd mówi o pierwszym kroku i ekspansji krajowej zbrojeniówki

Kanada ma podpisać z Polską list intencyjny dotyczący zakupu sprzętu z polskiego przemysłu zbrojeniowego. Na pierwszy plan wysuwają się drony, ale przedstawiciele rządu podkreślają, że to dopiero początek szerszej współpracy.

Informację przekazali w Kanadzie szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz pełnomocnik rządu do spraw programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. W tle jest unijny mechanizm pożyczek na zbrojenia, do którego Kanada dołączyła jako państwo spoza Wspólnoty.

Kanada sięga po polski sprzęt. Na początek drony

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że strona kanadyjska podpisze list intencyjny i wskaże w nim sprzęt, który w najbliższym czasie chce kupować od Polski. Według jej zapowiedzi współpraca ma rozpocząć się od dronów produkowanych przez polski przemysł obronny.

To ważny sygnał dla firm zbrojeniowych, bo mowa nie o ogólnej deklaracji politycznej, lecz o wskazaniu konkretnego kierunku zakupów. Pełnomocnik rządu zaznaczyła, że drony są pierwszym etapem, a współpraca może być rozwijana dalej.

Wypowiedź padła podczas wizyty w Kanadzie, gdzie przebywa także minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Rząd przedstawia tę umowę jako dowód, że polskie zakłady mogą wejść mocniej na rynki zagraniczne i korzystać z nowych instrumentów finansowania zakupów wojskowych.

Program SAFE i rola Polski. Rząd odpowiada krytykom

Sobkowiak-Czarnecka połączyła zapowiadany zakup z programem SAFE, czyli europejskim mechanizmem pożyczek na zbrojenia. Podkreśliła, że Kanada przystąpiła do niego dzięki działaniom Polski w czasie prezydencji w Radzie Europejskiej.

Według przedstawicielki rządu Kanada jest obecnie jedynym państwem spoza Unii Europejskiej uczestniczącym w tym programie. Jako pierwszy kraj partnerski w ramach tej współpracy ma wskazywać właśnie Polskę.

To ma znaczenie polityczne, bo wokół SAFE pojawiały się obawy, że mechanizm będzie działał głównie na korzyść większych zagranicznych koncernów, a polskie firmy zostaną sprowadzone do roli odbiorców cudzych produktów. Sobkowiak-Czarnecka przedstawiła kanadyjską decyzję jako kontrargument wobec takich ocen.

W jej ujęciu polskie przedsiębiorstwa nie tylko mają kupować lub uczestniczyć w projektach na papierze, lecz realnie wychodzić z ofertą za granicę. Dlatego zakup dronów przez Kanadę został opisany jako pierwszy krok większej ekspansji.

Nie tylko drony. W tle śmigłowce, Patrioty i HIMARS

Podczas briefingu Władysław Kosiniak-Kamysz mówił również o projektach serwisowych i produkcyjnych związanych z innym sprzętem wojskowym. Zapowiedział, że we wrześniu w Polsce ruszy centrum serwisowe silników śmigłowców wojskowych Blackhawk, Apache i AW-149.

Minister wskazał przy tym na Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi oraz ich filię w Dęblinie. Centrum ma być finansowane z offsetu dotyczącego Apache i obsługiwać potrzeby na skalę europejską.

Szef MON przypomniał też o centrum serwisowym silników Abramsów w Dęblinie. W takim układzie Polska ma wzmacniać nie tylko zdolności zakupowe armii, lecz także własne zaplecze przemysłowe i serwisowe. To element szerszej strategii, w której krajowe zakłady mają zarabiać na obsłudze sprzętu używanego przez sojuszników.

Kosiniak-Kamysz przekazał ponadto, że w Kanadzie osiągnięto wstępne porozumienie w sprawie produkcji w Polsce pocisków PAC-3 MSE do systemów Patriot oraz pocisków do systemów HIMARS. To jeszcze nie końcowa umowa, ale komunikat pokazuje, że rozmowy obejmują znacznie więcej niż same bezzałogowce.

Dlaczego ta zapowiedź jest istotna dla polskich firm

Zakupy wojskowe są zwykle oceniane przez pryzmat bezpieczeństwa państwa, ale równie ważny jest ich wpływ na przemysł. Jeśli kanadyjski list intencyjny przełoży się na konkretne kontrakty, polskie firmy mogą zyskać nie tylko zamówienia, lecz także wiarygodność na kolejnym rynku NATO.

W przypadku dronów znaczenie ma również tempo rozwoju tego segmentu. Wojna w Ukrainie pokazała, że bezzałogowce stały się jednym z kluczowych elementów współczesnego pola walki. Państwa inwestują więc w rozpoznanie, uderzenia precyzyjne, systemy obserwacyjne i rozwiązania wspierające artylerię.

Dla Polski zapowiadana współpraca z Kanadą może być testem, czy krajowy przemysł zbrojeniowy potrafi wykorzystać moment zwiększonych wydatków obronnych w Europie i wśród sojuszników. Rząd przedstawia ją jako sukces dyplomatyczny i gospodarczy. Ostateczna ocena będzie jednak zależała od tego, jakie zamówienia faktycznie zostaną podpisane i które firmy wezmą w nich udział.

Udostępnij to 👇