Janusz Korwin-Mikke przez lata był jednym z najostrzejszych krytyków państwowego systemu emerytalnego. Z dostępnych danych wynika jednak, że polityk pobiera świadczenie z ZUS, a także emeryturę związaną z pracą w Parlamencie Europejskim.
Polityk sam znalazł się w systemie, który zwalczał
Janusz Korwin-Mikke od dekad budował swój polityczny przekaz na sprzeciwie wobec obowiązkowych składek i państwowych instytucji emerytalnych. ZUS przedstawiał jako system wadliwy, zależny od decyzji państwa i niesprawiedliwy wobec osób, które wolałyby samodzielnie odkładać pieniądze. Ta krytyka była jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów jego publicznego wizerunku.
Sprawa wraca, bo ujawnione wcześniej dane pokazują, że polityk ostatecznie zaczął korzystać ze świadczenia wypłacanego przez instytucję, którą przez lata atakował. Według źródła Korwin-Mikke nie ukrywał, że długo nie pobierał emerytury, choć wiek uprawniający do świadczenia osiągnął już znacznie wcześniej. Urodzony w 1942 roku polityk tłumaczył później, że decyzja była związana z działaniami ZUS wobec jego zaległych składek.
W jego relacji nie była to więc zmiana poglądów, lecz reakcja na finansową presję. Korwin-Mikke miał przyznawać, że przez lata unikał opłacania składek, a Zakład Ubezpieczeń Społecznych zaczął dochodzić należności. Wtedy zdecydował się uruchomić świadczenie, które wcześniej pozostawało poza jego bieżącymi dochodami.
W dokumentach pojawiła się konkretna kwota
Pierwszą emeryturę z ZUS polityk miał otrzymać w 2020 roku. Dla jego przeciwników był to wygodny argument, bo pozwalał zestawić ostre antysystemowe wypowiedzi z praktycznym korzystaniem z państwowej wypłaty. Sam Korwin-Mikke nadal przekonywał jednak, że ocena systemu się nie zmieniła, a pobieranie pieniędzy wynikało z okoliczności, które uznał za przymusowe.
Najbardziej konkretne dane pochodzą z oświadczenia majątkowego złożonego w 2023 roku. Wynika z niego, że za poprzedni rok emerytura wypłacona przez ZUS wyniosła 15 886 zł. W przeliczeniu daje to około 1323 zł miesięcznie, choć źródło zaznacza, że nie ma pewności, czy była to pełna kwota wypłaty. Część środków mogła być bowiem potrącana na poczet zobowiązań wobec ZUS.
To nie jest jedyne świadczenie emerytalne polityka. Korwin-Mikke pobiera także pieniądze związane z pracą w Parlamencie Europejskim. W 2022 roku otrzymał z tego tytułu 14 780 euro, co po przeliczeniu dawało około 5,5 tys. zł miesięcznie. Łączne wpływy emerytalne miały więc sięgać wówczas około 6,8 tys. zł brutto miesięcznie.
Oświadczenie pokazuje też majątek i dodatkowe wpływy
Ujawnione dokumenty pokazują, że sytuacja finansowa Korwin-Mikkego nie sprowadza się wyłącznie do emerytur. W oświadczeniu wskazano współwłasność domu o powierzchni 188 m kw. oraz działkę liczącą 694 m kw. Wartość nieruchomości oszacowano na około milion złotych, a polityk deklarował też oszczędności wynoszące około 24 tys. euro.
Do tego dochodziły mniejsze przychody ze spółek. W dokumentach pojawiło się 5600 zł ze spółki Westa Druk, 4875 zł ze spółki 32 Media oraz niemal 2 tys. zł ze spółki akcyjnej Time. Te kwoty nie zmieniają głównego sensu sprawy, ale pokazują szerszy obraz finansów polityka, który przez lata przedstawiał się jako konsekwentny przeciwnik państwowego systemu świadczeń.
Cała historia jest politycznie nośna właśnie dlatego, że dotyka wiarygodności publicznych deklaracji. Korwin-Mikke może utrzymywać, że korzystanie z emerytury nie oznacza akceptacji ZUS, a jedynie odpowiedź na reguły narzucone przez państwo. Dla krytyków pozostaje jednak prosty kontrast: polityk, który latami podważał sens systemu, ostatecznie zaczął pobierać z niego pieniądze.









