Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego rząd musi szybko wskazać osobę, która przejmie bieżące kierowanie Krakowem do czasu przedterminowych wyborów. Według doniesień medialnych najpoważniejszym kandydatem jest Stanisław Kracik, obecny wiceprezydent miasta i były wojewoda małopolski.
Miasto po głosowaniu weszło w tryb awaryjny
Referendum w Krakowie uruchomiło polityczny proces, którego skutki wykraczają poza sam urząd prezydenta miasta. Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego konieczne stało się utrzymanie ciągłości pracy magistratu, podpisywania decyzji i nadzoru nad miejskimi sprawami. To dlatego rozstrzygnięcie w sprawie komisarza jest jednym z pierwszych zadań rządu po lokalnym przesileniu.
Z ustaleń przywoływanych przez Burbonik wynika, że formalny komunikat nie został jeszcze ogłoszony, ale decyzje miały już zapaść. Według TVN24 premier Donald Tusk ma przedstawić je w środę, a wśród polityków i samorządowców od kilku dni najczęściej pojawia się właśnie nazwisko Kracika. Sam zainteresowany miał potwierdzać, że rozmowy w tej sprawie rzeczywiście się odbywały.
Tymczasowy zarządca miasta nie będzie nowym prezydentem w politycznym sensie pełnej kadencji. Jego rola polega na utrzymaniu urzędu w ruchu do czasu wyborów, które mają wyłonić następcę Miszalskiego. W praktyce oznacza to odpowiedzialność za bieżące funkcjonowanie miasta w momencie, gdy część decyzji samorządowych może być obserwowana pod szczególną presją.
Kracik ma być kandydatem od stabilizacji
Stanisław Kracik od 2024 roku jest wiceprezydentem Krakowa. Miszalski powierzył mu obszary związane z infrastrukturą i inwestycjami, czyli sprawy wymagające administracyjnej ciągłości oraz stałej współpracy z urzędnikami. Ten zakres obowiązków wzmacnia argument, że w czasie przejściowym mógłby wejść w rolę osoby pilnującej najważniejszych miejskich procesów.
Za Kracikiem przemawia także wcześniejsza kariera samorządowa. Przez lata kierował Niepołomicami jako burmistrz, a później pełnił funkcję wojewody małopolskiego. Właśnie to doświadczenie administracyjne ma być jednym z powodów, dla których jego kandydatura pojawiła się na początku rozmów o tym, kto powinien czasowo przejąć Kraków.
Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar zapowiedział, że zarekomenduje Kracika premierowi. Jak relacjonuje źródło, w rozmowie z Wyborczą wskazywał na jego kompetencje i doświadczenie, ale przede wszystkim na potrzebę uspokojenia sytuacji w mieście. Po referendum rządzący nie mogą pozwolić sobie na wrażenie administracyjnego chaosu, bo Kraków nadal musi prowadzić inwestycje i obsługiwać mieszkańców.
W tle zaczyna się rozliczenie w Koalicji Obywatelskiej
Sprawa komisarza jest tylko jednym z elementów większego politycznego kryzysu. Odwołanie Miszalskiego uderza w lokalną Koalicję Obywatelską, która musi teraz tłumaczyć porażkę i przygotować się do kolejnego starcia wyborczego. Według medialnych doniesień w krakowskich strukturach partii narasta napięcie, a rozmowy dotyczą nie tylko miasta, lecz także układu sił w całej Małopolsce.
Na wtorek zapowiadano spotkanie Miszalskiego z klubem radnych KO w Radzie Miasta Krakowa. To ważny sygnał, bo radni będą musieli funkcjonować w nowych warunkach, bez politycznego zaplecza w postaci prezydenta wywodzącego się z ich obozu. W tle pojawiają się również spekulacje o przyszłości regionalnego kierownictwa i nazwisko posła Marka Sowy.
Kracik zna już ciężar walki o Kraków. W 2010 roku sam kandydował na prezydenta miasta, ale w drugiej turze przegrał z Jackiem Majchrowskim, który później przez lata pozostawał najważniejszą postacią krakowskiego samorządu. Teraz możliwy powrót Kracika na pierwszy plan nie oznacza kampanii o pełną kadencję, lecz zadanie przeprowadzenia miasta przez trudny okres między referendum a wyborami.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy rząd postawi przede wszystkim na spokojne zarządzanie, czy tymczasowy komisarz zostanie natychmiast wciągnięty w partyjne rozliczenia po porażce Miszalskiego. Kraków potrzebuje teraz decyzji administracyjnych, ale polityczne napięcie będzie towarzyszyć każdemu ruchowi nowego zarządcy miasta.









