Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego Kraków wchodzi w okres politycznego zawieszenia. Premier Donald Tusk potwierdził, że do czasu wyboru nowego prezydenta miasta rolę komisarza będzie pełnił Stanisław Kracik. To oznacza, że dotychczasowy wiceprezydent przejmie na kilkanaście tygodni pełne kompetencje i obowiązki gospodarza jednego z najważniejszych miast w Polsce.
Decyzja zapadła po referendum, w którym głosowanie przeciwko Miszalskiemu okazało się miażdżące. Teraz stawką jest nie tylko administracyjne utrzymanie miasta, ale także polityczna walka o to, kto przejmie Kraków późnym latem.
Kracik przejmuje stery po odwołaniu Miszalskiego
Donald Tusk ogłosił przed posiedzeniem Rady Ministrów, że Stanisław Kracik będzie zarządzał Krakowem do czasu przyspieszonych wyborów. Premier zaznaczył, że ich dokładnej daty nie można jeszcze podać ze względu na procedury, ale mają odbyć się późnym latem.
Kracik nie jest w mieście postacią z zewnątrz. Od maja 2024 roku pełnił funkcję trzeciego zastępcy prezydenta Krakowa i odpowiadał za infrastrukturę, inwestycje oraz gospodarkę komunalną.
Rekomendację dla Kracika przedstawił wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar. W praktyce wybór człowieka znającego miejskie struktury ma ograniczyć ryzyko chaosu po referendum, które nagle przerwało kadencję prezydenta.
Wynik referendum był bezlitosny dla byłego prezydenta
W niedzielnym referendum za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób. Przeciwko było 3 631 głosujących, co przełożyło się na wynik 97,93 proc. do 2,07 proc.
Głosowanie było ważne, bo frekwencja wyniosła 29,99 proc. przy wymaganym progu 26,98 proc. To właśnie przekroczenie tego progu sprawiło, że decyzja mieszkańców doprowadziła do odwołania prezydenta miasta.
Politycznie to bardzo mocny sygnał, nawet jeśli referendum przyciągnęło mniej niż jedną trzecią uprawnionych. Tak wysoki odsetek głosów za odwołaniem pokazuje skalę mobilizacji przeciwników Miszalskiego.
Rada miasta ocalała przez frekwencyjny próg
Krakowianie głosowali także nad odwołaniem rady miasta. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 168 010 osób, a przeciwko było 6 713 głosujących.
Ten wynik nie wystarczył jednak do skutecznego odwołania radnych. Frekwencja wyniosła 29,97 proc., podczas gdy wymagany próg ważności dla tego głosowania wynosił 30,59 proc.
Efekt jest politycznie osobliwy: prezydent stracił stanowisko, ale rada miasta pozostaje na miejscu. Dla nowego komisarza oznacza to konieczność zarządzania Krakowem w układzie, w którym część dotychczasowej miejskiej sceny nadal ma swoje mandaty.
Tusk dziękuje Miszalskiemu i mówi o ryzyku wyboru bezpośredniego
Premier podziękował Aleksandrowi Miszalskiemu za to, co zrobił jako prezydent Krakowa. Jednocześnie mówił, że w polityce czasem podejmuje się decyzje nietrafione albo niepopularne.
Tusk połączył tę ocenę z zasadą bezpośredniego wyboru wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. W jego wypowiedzi pobrzmiewało uznanie, że taki model daje silny mandat, ale niesie także ryzyko gwałtownej utraty poparcia.
To istotne, bo sprawa Krakowa może stać się przykładem dla innych lokalnych konfliktów. Referendum pokazało, że gdy niezadowolenie osiąga odpowiedni poziom organizacji, nawet duże miasto może w środku kadencji wejść w tryb awaryjny.
Kim jest człowiek, który na chwilę dostaje Kraków
Stanisław Kracik ma za sobą długą drogę w administracji i polityce. Był burmistrzem Niepołomic, wojewodą małopolskim, dyrektorem Szpitala Klinicznego imienia doktora Józefa Babińskiego w Krakowie oraz posłem przez dwie kadencje.
Jego aktywność wykraczała również poza stanowiska urzędowe. Kracik jest honorowym krwiodawcą, działał społecznie i w latach 2012-2021 był prezesem zarządu Polskiego Czerwonego Krzyża.
Teraz obejmuje najtrudniejszą funkcję w swojej ostatniej politycznej sekwencji: ma utrzymać bieżące działanie Krakowa i nie stać się tylko administracyjnym przecinkiem przed wyborami. Późne lato pokaże, czy okres komisarza uspokoi miasto, czy jedynie otworzy kolejną rundę ostrej walki o prezydenturę.









