Marian Banaś potwierdza, że jego start w wyborach na prezydenta Krakowa to nie polityczna gra na niby. Były szef NIK mówi wprost, że liczy na zwycięstwo i zapowiada szybkie decyzje dotyczące parkowania, diesli, metra oraz miejskich finansów. Po referendum i odwołaniu Aleksandra Miszalskiego Kraków wchodzi w kampanię, która może być wyjątkowo ostra.
Banaś chce znieść weekendowe opłaty za parkowanie i wycofać zakaz wjazdu diesli do centrum. Jednocześnie zapowiada przegląd budżetu, bo jego zdaniem miasto ma ogromny problem z zadłużeniem i partyjnym sposobem rządzenia.
Banaś mówi, że startuje na poważnie
Były prezes Najwyższej Izby Kontroli przekonuje, że decyzja o starcie wynika z chęci zmieniania rzeczywistości na lepsze. W Porannej rozmowie w RMF FM stwierdził, że gdyby sprawa nie była poważna, nie ogłaszałby zamiaru kandydowania.
Banaś przedstawia się jako kandydat spoza partyjnych układów. Przypomina, że był bezpartyjnym ministrem w rządzie PiS, a później jako szef NIK kontrolował wydatki publiczne i ujawniał, jak opisywał, patologiczny system ich wydawania.
Szczególnie mocno akcentuje własne doświadczenie finansowe. Mówił, że przez reformę służb skarbowych i celnych do budżetu miało wpłynąć ponad 300 miliardów dodatkowych pieniędzy, co ma budować jego wiarygodność w rozmowie o krakowskich finansach.
Parkowanie w weekendy ma być bez opłat
Jedną z najbardziej konkretnych zapowiedzi jest zmiana w Strefie Płatnego Parkowania. Banaś uznał podwyżki i dodatkowe opłaty za jeden z wielkich błędów Aleksandra Miszalskiego.
Zapowiedział, że doprowadzi do tego, by soboty i niedziele były wolne od opłat za parkowanie. Tłumaczył to prawem mieszkańców i przyjezdnych do spotkań z rodziną oraz odwiedzania miasta w dni wolne.
To obietnica, która może mocno wybrzmieć w kampanii, bo dotyka codziennych kosztów życia i poruszania się po Krakowie. Jednocześnie będzie wymagała odpowiedzi na pytanie, jak miasto zrekompensuje ewentualny spadek wpływów.
Zakaz dla diesli też miałby zniknąć
Banaś zapowiedział również wycofanie zakazu wjazdu diesli do Krakowa i zniesienie związanych z tym opłat. Przekonywał, że wiele takich samochodów spełnia warunki dotyczące czystości powietrza, a w jego ocenie w tej decyzji chodziło przede wszystkim o pieniądze.
To mocne uderzenie w kierunek polityki transportowej miasta. Były szef NIK mówi o manipulacji i obciążaniu obywateli, a swoje decyzje chce konsultować z mieszkańcami.
W kampanii ten temat może stać się jednym z najgorętszych. Z jednej strony dotyczy jakości powietrza, z drugiej portfeli kierowców, którzy nie chcą być wypychani z centrum lub zmuszani do wymiany samochodu.
Metro, tramwaj na Azory i budżet pod lupą
Banaś nie zamyka sprawy metra, ale chce lepszych ekspertyz i tańszych rozwiązań. Wskazywał, że część systemu może powstać nad ziemią, a część pod ziemią, na wzór rozwiązań z Japonii, Meksyku czy USA.
W sprawie tramwaju na Azory podkreślił najpierw konieczność przyjrzenia się budżetowi i zadłużeniu miasta. Gdy przypomniano mu, że inwestycja ma unijne dofinansowanie i termin oddania do 2029 roku, zadeklarował, że zrobi wszystko, by tak się stało.
W tle cały czas wraca zadłużenie Krakowa, które Banaś określił na 8 miliardów złotych. Według niego miasto musi redukować wydatki, a nie zaciągać kolejne pożyczki, co zapowiada kampanię opartą na pytaniu, gdzie naprawdę uciekają miejskie pieniądze.
Mieszkania i pustostany mają być jednym z kluczowych tematów
Były szef NIK wskazał także problem dostępności mieszkań. Zwrócił uwagę, że wiele osób nie ma do nich dostępu, podczas gdy miasto wynajmuje liczne budynki i posiada znaczną liczbę pustostanów, które nie są remontowane.
Banaś nie popiera zakazu najmu krótkoterminowego w Krakowie. To ważna deklaracja, bo w mieście mocno obciążonym turystyką temat mieszkań i rynku najmu jest jednym z najbardziej drażliwych społecznie.
Jego przekaz jest prosty: najpierw trzeba sprawdzić zasoby, budżet i miejskie wydatki. Dopiero wtedy można mówić o realnym zwiększeniu dostępności mieszkań, bez opierania kampanii wyłącznie na hasłach.
Krakowska kampania robi się coraz bardziej zatłoczona
Banaś ocenia, że mieszkańcy mogą wybrać kandydata niezwiązanego z żadną partią i niesłuchającego liderów partyjnych. Jednocześnie przyznaje, że nazwiska osób wspierających jego start mają pojawić się wkrótce.
Na horyzoncie są już inni potencjalni lub zapowiadani kandydaci. W grze wymieniani są Łukasz Gibała, kandydat Konfederacji Bartosz Bocheńczak, możliwy kandydat Polski 2050 Paweł Śliz, kandydat KO, przedstawiciel Lewicy, a w spekulacjach pojawia się nawet Andrzej Duda.
To oznacza, że po referendum Kraków nie dostanie spokojnej kampanii. Banaś wszedł do gry z obietnicami, które uderzają w transport, opłaty, miejskie finanse i mieszkania, czyli dokładnie te tematy, które mieszkańcy odczuwają na co dzień.









