Miller odpalił w stronę Kowala. Padło pytanie o pieniądze i interesy Ukrainy

Spór Leszka Millera z Pawłem Kowalem wszedł na wyjątkowo ostry poziom. Były premier zarzucił politykowi Koalicji Obywatelskiej, że nie reprezentuje interesów Polski, lecz interesy Ukrainy określanej przez niego jako banderowska. Najmocniej zabrzmiało pytanie, za jakie kwoty Kowal miałby to robić.

To już nie jest zwykła różnica zdań w sprawie polityki wschodniej. W tle są emocje po decyzjach Wołodymyra Zełenskiego, spór o pamięć historyczną i rosnąca nieufność wobec dalszego wspierania Kijowa. Miller uderzył personalnie, a odpowiedź Kowala tylko dolała paliwa do politycznego ognia.

Miller znów uderzył w Pawła Kowala

Leszek Miller od kilku dni ostro komentuje postawę Pawła Kowala wobec Ukrainy. Wcześniej mówił, że w Polsce istnieje „banderowska piąta kolumna”, a na jej czele ma stać właśnie szef sejmowej komisji spraw zagranicznych.

Najnowszy zarzut poszedł jeszcze dalej. Miller stwierdził, że Kowal nie tyle reprezentuje interesy Polski, ile interesy Ukrainy, używając przy tym wyjątkowo mocnego określenia odnoszącego się do banderyzmu.

Były premier dorzucił do tego pytanie o pieniądze. W jego wypowiedzi pojawiła się sugestia, że należy zapytać, za jakie kwoty polityk KO miałby reprezentować takie interesy, co natychmiast podniosło temperaturę całego sporu.

Tłem jest decyzja Zełenskiego i sprawa UPA

Konflikt Millera z Kowalem rozgorzał w momencie, gdy polska debata publiczna żyje decyzją Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą ukraińskiej jednostki wojskowej. Chodzi o nadanie jej honorowego miana związanego z „Bohaterami UPA”, co w Polsce wywołało gwałtowne reakcje.

Miller ocenił tę decyzję jako przejaw buty i arogancji wobec polskich uczuć. W jego narracji problemem nie jest tylko sam gest Kijowa, ale także postawa tych polskich polityków, którzy jego zdaniem łagodzą lub blokują krytykę Ukrainy.

Paweł Kowal od dawna jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków zajmujących się relacjami z Ukrainą. To właśnie dlatego atak Millera ma tak mocny wymiar personalny i polityczny.

Kowal znalazł się w centrum oskarżeń

Kowal pełni funkcję szefa sejmowej komisji spraw zagranicznych i należy do grona polityków mocno zaangażowanych w sprawy ukraińskie. Dla zwolenników twardej linii wobec Kijowa jest więc naturalnym symbolem polityki, którą uważają za zbyt uległą.

Miller zarzuca mu publicystyczną gorliwość i działanie w duchu, który określa jako probanderowski. To bardzo ciężki język, bo w polskiej debacie słowo „banderowski” natychmiast przywołuje Wołyń, UPA i spór o pamięć ofiar.

Właśnie dlatego pytanie o „kwoty” ma szczególnie ostrą wymowę. Nie jest zwykłą złośliwością, lecz sugestią, która może zostać odebrana jako podważenie motywacji polityka zajmującego się jedną z najwrażliwszych spraw polskiej polityki zagranicznej.

Spór o Ukrainę rozrywa polską scenę polityczną

Jeszcze niedawno wsparcie dla Ukrainy było przedstawiane jako jeden z najważniejszych elementów polskiej racji stanu. Teraz coraz częściej słychać pytania o granice tej pomocy, wzajemność ze strony Kijowa i traktowanie polskiej pamięci historycznej.

Wypowiedzi Millera wpisują się w ten przełom. Były premier nie kwestionuje tylko jednego zachowania ukraińskich władz, lecz atakuje polskich polityków, którzy jego zdaniem nie bronią wystarczająco mocno krajowych interesów.

Kowal stał się w tej układance postacią centralną. Dla jednych jest politykiem budującym strategiczne relacje z państwem walczącym z Rosją, dla innych symbolem zbyt daleko idącej pobłażliwości wobec ukraińskich gestów historycznych.

To może być początek jeszcze ostrzejszej debaty

Największe znaczenie ma to, że spór przesuwa się z ogólnej rozmowy o Ukrainie na personalne oskarżenia pod adresem konkretnych polityków. Gdy padają słowa o „piątej kolumnie”, interesach Ukrainy i pytaniach o pieniądze, granica politycznej polemiki staje się bardzo cienka.

Taki język może przyciągać uwagę wyborców zmęczonych kosztami wojny i kolejnymi napięciami z Kijowem. Jednocześnie niesie ryzyko, że polska debata o Ukrainie stanie się jeszcze bardziej brutalna i mniej odporna na emocje.

Miller nie zamierza łagodzić tonu, a Kowal pozostaje jednym z najważniejszych adresatów jego zarzutów. Dlatego ta wymiana może wracać przy każdej kolejnej decyzji Ukrainy dotyczącej pamięci historycznej, relacji z Polską i oczekiwań wobec Zachodu.

Udostępnij to 👇