Nawrocki powołał radę do nowej konstytucji. Zgorzelski nie gryzł się w język: „niczego dobrego nie zrobi”

Karol Nawrocki uruchomił jeden z najbardziej ambitnych projektów swojej prezydentury: radę, która ma pracować nad projektem nowej konstytucji. W składzie znaleźli się znani prawnicy i politycy, ale reakcja z obozu rządzącego była natychmiastowa i wyjątkowo ostra. Piotr Zgorzelski z PSL stwierdził, że taka rada „niczego dobrego nie zrobi”.

Spór nie dotyczy wyłącznie nazwisk. W tle jest pytanie, kto ma prawo pisać nową ustrojową umowę państwa i czy można budować „dom konstytucyjny” z osobami, którym część sceny politycznej zarzuca niszczenie wymiaru sprawiedliwości.

Prezydent sięga po temat nowej konstytucji

Nowy organ powołany przez Karola Nawrockiego ma wypracować projekt nowej konstytucji. Prezydent zapowiadał taki kierunek już w swoim pierwszym orędziu po zaprzysiężeniu, w sierpniu ubiegłego roku. Teraz obietnica zaczyna przyjmować instytucjonalny kształt.

Członkowie rady mają czas na zakończenie prac do końca kadencji Nawrockiego. To oznacza, że projekt nie jest pomyślany jako szybka polityczna deklaracja, lecz jako dłuższy proces. Sam fakt powołania rady pokazuje jednak, że prezydent chce trwale wpisać zmianę konstytucji w swoją agendę.

W polskiej polityce hasło nowej konstytucji zawsze uruchamia duże emocje. Dotyczy fundamentów państwa, równowagi władz, sądów, praw obywatelskich i roli prezydenta. Dlatego skład takiego organu od pierwszego dnia staje się przedmiotem ostrej oceny.

W składzie znane nazwiska i natychmiastowe kontrowersje

Do rady weszli między innymi prof. Ryszard Legutko, konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski, były marszałek Sejmu Marek Jurek, prof. Anna Łabno, były marszałek Sejmu Józef Zych, była minister sprawiedliwości Barbara Piwnik oraz była prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska.

To zestawienie łączy osoby o różnym doświadczeniu politycznym, prawniczym i instytucjonalnym. Jednocześnie część nazwisk natychmiast wywołuje reakcję przeciwników prezydenta. Największe emocje budzi udział osób kojarzonych z poprzednim obozem władzy i sporami o wymiar sprawiedliwości.

Właśnie ten element stał się podstawą krytyki Piotra Zgorzelskiego. Wicemarszałek Sejmu nie zakwestionował samego prawa do dyskusji o konstytucji, ale ostro zaatakował skład i polityczny sens powołanego organu. Jego wypowiedź zabrzmiała jak zapowiedź, że obóz rządzący nie da tej inicjatywie spokojnego startu.

Zgorzelski: domu konstytucyjnego nie buduje się z podpalaczami

Piotr Zgorzelski skrytykował radę we wtorek na antenie TVP Info. Powiedział wprost, że organ powołany przez prezydenta „niczego dobrego nie zrobi”. To zdanie szybko stało się najmocniejszym komentarzem do całej inicjatywy.

Polityk PSL dodał, że „domu konstytucyjnego nie buduje się z podpalaczami”. W jego ocenie w radzie jest co najmniej jedna, a może więcej osób, które robiły wszystko, by ośmieszyć i stworzyć dysfunkcyjny wymiar sprawiedliwości. To bardzo mocne oskarżenie, bo przenosi spór o radę na grunt odpowiedzialności za stan sądów i instytucji państwa.

Zgorzelski zaznaczył także, że nie mówił tego Józefowi Zychowi, ponieważ były marszałek Sejmu go o to nie pytał. Jednocześnie podkreślił, że swoje zdanie może wyrazić publicznie. Tym samym krytyka stała się nie zakulisową uwagą, lecz oficjalnym politycznym sygnałem.

Konstytucja może stać się osią większej wojny

Powołanie rady do spraw nowej konstytucji może szybko wyjść poza ekspercką dyskusję. Jeśli prezydent będzie konsekwentnie rozwijał ten projekt, rządząca większość będzie musiała zdecydować, czy go ignorować, punktować, czy przedstawić własną odpowiedź. Każda z tych dróg oznacza polityczny koszt.

Zgorzelski w tej samej rozmowie mówił również o sytuacji po obu stronach sceny politycznej. Zaznaczył, że PSL chce iść pod własnym szyldem wraz z przyjaciółmi, a po prawej stronie „pod pokrywką nieźle buzuje”. To pokazuje, że spór o konstytucję może nakładać się na przygotowania do kolejnych wyborów i walkę o przywództwo w obozach politycznych.

Dla Nawrockiego rada może być próbą zbudowania prezydenckiej inicjatywy ponad bieżącymi ustawowymi sporami. Dla przeciwników może być dowodem, że prezydent chce przesuwać debatę ustrojową w stronę ludzi i środowisk, którym nie ufają. Już pierwszy komentarz Zgorzelskiego pokazuje, że ten projekt nie dostanie taryfy ulgowej.

W tle także bezpieczeństwo i relacje z USA

W rozmowie Zgorzelski odniósł się również do obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Zapewnił, że jego zdaniem cztery tysiące żołnierzy USA pozostanie w kraju, a to może nie być koniec, bo wschodnia flanka NATO może potrzebować większej liczby wojsk. Wskazał też na zakupy o wartości 100 miliardów dolarów jako twardy dowód relacji ze Stanami Zjednoczonymi.

Ten wątek pokazuje, że dyskusja o konstytucji nie odbywa się w próżni. Państwo jednocześnie spiera się o ustrój, relacje między władzami i bezpieczeństwo w czasie wojny za wschodnią granicą. Każdy projekt zmiany ustawy zasadniczej będzie więc oceniany nie tylko przez pryzmat prawa, ale także stabilności państwa.

Na razie rada Nawrockiego dopiero zaczyna pracę, ale polityczny front już został otwarty. Prezydent chce projektu nowej konstytucji do końca kadencji, a jego krytycy od pierwszego dnia kwestionują wiarygodność zespołu. To zapowiada długi spór, w którym każde nazwisko i każde zdanie projektu może stać się amunicją.

Udostępnij to 👇