Grzegorz Schetyna ostro zareagował na skalę fałszywych alarmów w Polsce. Były szef MSWiA mówił o ponad 55 tysiącach fałszywych zgłoszeń w zeszłym roku i stwierdził, że państwo musi odpowiedzieć bardzo twardo. W jego ocenie problem nie leży wyłącznie w wysokości kar, ale w ich realnym egzekwowaniu.
Najmocniej wybrzmiał apel o pokazową karę i „wypalenie gorącym żelazem” takich zachowań. Schetyna podkreślał, że strażacy, policjanci i inne służby nie mogą zastanawiać się, czy wezwanie jest prawdziwe, gdy ruszają do akcji.
Skala fałszywych zgłoszeń zaskoczyła nawet byłego szefa MSWiA
Schetyna ocenił, że skala problemu jest dla niego szokująca. Wskazał, że w zeszłym roku w Polsce odnotowano ponad 55 tys. fałszywych zgłoszeń dotyczących alarmów.
Tak duża liczba pokazuje, że nie chodzi o pojedyncze wybryki, lecz o zjawisko obciążające państwowe służby. Każdy fałszywy alarm uruchamia ludzi, sprzęt i procedury, które powinny być gotowe na realne zagrożenie.
„Pokazowa kara” ma odstraszyć kolejnych sprawców
Były szef MSWiA stwierdził, że jeśli wysoka kara nie rozwiązuje problemu, to brakuje egzekucji. Jego zdaniem państwo musi działać jednoznacznie, bo fałszywe alarmy podważają powagę instytucji i szkodzą funkcjonowaniu społeczności.
Schetyna przekonywał, że potrzebne jest twarde wyegzekwowanie pokazowej kary. Taki przykład miałby uderzyć nie tylko w konkretnego sprawcę, ale też w przekonanie, że fałszywe zgłoszenie można potraktować jak bezkarne zakłócenie porządku.
Służby nie mogą kalkulować w drodze do akcji
Najważniejszy argument Schetyny dotyczył pracy służb ratunkowych. Strażacy i policjanci nie mogą w chwili zgłoszenia rozważać, czy alarm jest prawdziwy, bo zwłoka mogłaby kosztować życie albo bezpieczeństwo ludzi.
Fałszywe wezwania uderzają więc w zaufanie do całego systemu reagowania. Jeżeli służby są odciągane od realnych zadań, skutki mogą odczuć ci, którzy naprawdę potrzebują pomocy w tym samym czasie.
Spór zahaczył też o Pałac Prezydencki
Schetyna odniósł się również do krytyki ze strony Pałacu Prezydenckiego. Ocenił, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta nie mają pojęcia, jak funkcjonuje państwo i kto odpowiada za konkretne działania.
Polityk podkreślił, że trzeba chronić powagę instytucji państwa oraz ludzi podejmujących interwencje. W jego ujęciu fałszywe alarmy nie są więc drobnym incydentem, ale atakiem w praktyczną zdolność państwa do reagowania.









