Afera Polnordu znów uderzyła w polityczno-prawny nerw, bo warszawski sąd nakazał dalej wyjaśniać sprawę, którą prokuratura w Lublinie wcześniej zawiesiła. Najbardziej elektryzujący wątek dotyczy Romana Giertycha. Prokurator Jerzy Ziarkiewicz ocenił, że skoro materiał dowodowy był ten sam, umorzenie wątku Giertycha można uznać za przedwczesne.
Problem polega na tym, że prawny czas na prosty powrót do tamtej decyzji już minął. To tworzy sytuację wyjątkowo niewygodną: sąd każe dalej pracować nad sprawą, ale jeden z najgłośniejszych wątków może pozostać zamknięty.
Sąd uchylił decyzję o zawieszeniu śledztwa
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał 7 maja postanowienie, w którym uchylił decyzję Prokuratury Regionalnej w Lublinie o zawieszeniu śledztwa dotyczącego afery Polnordu. Według sądu zawieszenie było przedwczesne, a w sprawie należy przeprowadzić dalsze czynności procesowe.
To ważny zwrot, bo zawieszenie postępowania często oznacza wielomiesięczne oczekiwanie na pomoc prawną, opinie biegłych albo inne elementy, które blokują szybkie zakończenie sprawy. Sąd zwrócił jednak uwagę, że nawet w takim czasie można wykonywać inne czynności. W tej konkretnej sprawie uznał, że prokuratura zatrzymała postępowanie zbyt wcześnie.
Zaskakująco zabrzmiała reakcja lubelskiej prokuratury. Prokurator Waldemar Moncarzewski miał stwierdzić, że pierwszy raz słyszy o tej sytuacji. Jednocześnie przyznał, że jeśli sąd uchylił decyzję o zawieszeniu, śledztwo zostanie wznowione, a czynności zostaną podjęte.
Ziarkiewicz wskazuje na problem z podziałem materiału
Do sprawy odniósł się prokurator Jerzy Ziarkiewicz, który kierował Prokuraturą Regionalną w Lublinie w czasie wszczęcia śledztwa dotyczącego Polnordu. Jego ocena jest dla tej historii kluczowa, bo dotyczy właśnie rozdzielenia materiału dowodowego na część związaną z Romanem Giertychem i część dotyczącą pozostałych podejrzanych.
Ziarkiewicz podkreślił, że materiał dowodowy był taki sam wobec Romana Giertycha i pozostałych podejrzanych. W jego ocenie, jeżeli sąd uchyla zawieszenie i nakazuje dalsze czynności, logicznie taki nakaz dotyczyłby również wątku Giertycha. Stąd wniosek, że umorzenie tej części sprawy można uznać za przedwczesne.
To zdanie ma duży ciężar polityczny i prawny. Nie jest tylko komentarzem do technicznej decyzji prokuratury. Otwiera pytanie, czy wcześniejsze wyłączenie i umorzenie wątku Giertycha nie doprowadziło do sytuacji, w której jeden element sprawy został potraktowany inaczej niż reszta, mimo wspólnego materiału dowodowego.
Wątek Giertycha nie wróci tak łatwo
Najbardziej niewygodny fragment tej sprawy polega na tym, że wobec Giertycha nie można po prostu wznowić postępowania w dawnym zakresie. Ziarkiewicz wyjaśnił, że minął rok od umorzenia i wznowienie postępowania w tym zakresie jest już niemożliwe.
Wskazał też zasadę gwarancji praw podejrzanych. Postanowienie o umorzeniu nie zostało zaskarżone, więc w zakresie zarzutów, które Roman Giertych miał w tym postępowaniu, sprawa nie może wrócić zwykłą drogą. Potrzebne byłyby nowe okoliczności uprawniające do postawienia nowego zarzutu.
To tworzy prawny paradoks. Sąd uznał, że zawieszone postępowanie wymaga dalszych czynności, ale część dotycząca najbardziej rozpoznawalnego nazwiska jest już formalnie zamknięta. Właśnie dlatego decyzje podjęte wcześniej wracają teraz z taką siłą.
„Rozdwojenie jaźni” w jednej sprawie
Ziarkiewicz ocenił, że gdyby sprawy Romana Giertycha nie wyłączono i nie umorzono, lecz zawieszono postępowanie wobec wszystkich podejrzanych, postanowienie sądu dotyczyłoby również jego. To klucz do zrozumienia zarzutu wobec wcześniejszego podziału sprawy.
Prokurator stwierdził, że od początku uważał takie rozdzielenie za nieuzasadnione z punktu widzenia metodyki pracy prokuratora. Według niego nie powinno się bazować na tym samym materiale dowodowym w sprawie współdziałania sprawców i jednemu podejrzanemu umarzać postępowania, a wobec pozostałych je zawieszać.
W jego ocenie sąd, uchylając zawieszenie, doszedł do wniosku, że materiał jest niepełny i trzeba go uzupełnić. Skoro ten sam materiał dotyczył również wątku Giertycha, cała sytuacja może budzić wrażenie swoistego rozdwojenia. To mocne określenie dobrze oddaje napięcie między formalnym stanem sprawy a logiczną oceną materiału.
Polnord znów staje się politycznym problemem
Afera Polnordu od dawna funkcjonuje nie tylko jako sprawa prawna, ale także jako temat polityczny. Nazwisko Romana Giertycha dodatkowo wzmacnia emocje, bo jest on postacią jednoznacznie kojarzoną z ostrym sporem publicznym. Każdy ruch prokuratury i sądu natychmiast zostaje więc wpisany w większy konflikt.
Tym razem sytuacja jest szczególnie kłopotliwa dla instytucji. Prokuratura ma wznowić czynności po decyzji sądu, ale jednocześnie musi działać w granicach wcześniejszych rozstrzygnięć dotyczących Giertycha. To oznacza, że pełne wyjaśnienie sprawy może napotkać ograniczenia wynikające z decyzji, które już się uprawomocniły.
Najbliższe działania lubelskiej prokuratury pokażą, jakie czynności zostaną podjęte po uchyleniu zawieszenia. Politycznie najważniejsze pytanie już jednak padło: czy wątek Giertycha został zamknięty zbyt wcześnie. I nawet jeśli prawnie nie da się go łatwo przywrócić, ta ocena będzie wracać przy każdej kolejnej informacji o Polnordzie.









