TK uderzył w ustawę tytoniową. Wszystko przez Kamińskiego i Wąsika

Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjną nowelizację ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Powodem nie była sama treść przepisów, lecz sposób ich uchwalania. W centrum sprawy znaleźli się Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik, którzy w 2024 roku nie zostali dopuszczeni do udziału w pracach Sejmu.

Według TK działania ówczesnego marszałka Sejmu Szymona Hołowni miały doprowadzić do wadliwości trybu ustawodawczego. Trybunał wskazał też na dopuszczenie Moniki Pawłowskiej do prac sejmowych przy niewakującym mandacie Kamińskiego. Skutek jest poważny, ale odsunięty w czasie: utrata mocy noweli została odroczona o 18 miesięcy.

Ustawa padła przez tryb uchwalania

Sprawa dotyczyła nowelizacji przepisów antytytoniowych. Trybunał Konstytucyjny nie zakwestionował jej z powodu samej regulacji dotyczącej wyrobów tytoniowych, lecz z powodu procesu, w jakim ustawa przechodziła przez Sejm.

Kluczowy był luty 2024 roku. Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik pojawili się wtedy przed budynkiem Sejmu, ale nie weszli do środka, by uczestniczyć w obradach i głosowaniach.

Według relacji przedstawionej przy okazji orzeczenia byli blokowani przez policję i Straż Marszałkowską. Kiedy Maciej Wąsik miał zdołać się przecisnąć, okazało się, że wejścia do budynku zostały zamknięte.

TK wskazał na Hołownię

Prezes TK Bogdan Święczkowski, który był sprawozdawcą sprawy, ocenił, że marszałek Sejmu powinien był zaprzestać uniemożliwiania Kamińskiemu i Wąsikowi wykonywania mandatów. Wskazał też, że nie powinno dojść do udziału Moniki Pawłowskiej w pracach Sejmu przy niewakującym mandacie Kamińskiego.

Trybunał uznał, że próba stwierdzenia wygaśnięcia mandatów, a następnie faktyczne uniemożliwienie udziału obu polityków w pracach nad kontrolowaną ustawą, naruszyły zasadę legalizmu.

To właśnie ten element stał się osią wyroku. Nie chodziło o wymóg obecności wszystkich 460 posłów, lecz o to, że dwóch konkretnych posłów, zdaniem TK, nie dopuszczono do procedowania na skutek arbitralnych działań marszałka.

Wyrok nie działa natychmiast

Trybunał zdecydował o odroczeniu utraty mocy nowelizacji o 18 miesięcy od dnia ogłoszenia wyroku. Oznacza to, że skutki orzeczenia nie są natychmiastowe, choć politycznie sprawa już wywołała mocne napięcie.

Wyrok zapadł w pięcioosobowym składzie pod przewodnictwem Jarosława Wyrembaka. Sprawozdawcą był Bogdan Święczkowski, a w składzie znaleźli się również Stanisław Piotrowicz, Rafał Wojciechowski i Bartłomiej Sochański.

Dwaj sędziowie złożyli zdania odrębne. Bartłomiej Sochański ocenił, że sprawę należało umorzyć, wskazując na niedopuszczalność orzekania i nieadekwatne wzorce kontroli.

Polityczny ciężar dopiero rośnie

Orzeczenie TK wraca do jednego z najbardziej zapalnych momentów poprzednich miesięcy w Sejmie. Spór o mandaty Kamińskiego i Wąsika nie kończy się więc na politycznych deklaracjach, lecz wpływa na ocenę konkretnych ustaw.

Najważniejszy wniosek z wyroku jest dla większości sejmowej bardzo niewygodny. Jeśli proces legislacyjny może zostać uznany za wadliwy przez niedopuszczenie posłów do prac, podobne spory mogą wracać przy kolejnych aktach prawnych.

Ustawa tytoniowa stała się w tej sprawie symbolem znacznie szerszego problemu. TK pokazał, że polityczna decyzja przy wejściu do Sejmu może po czasie wrócić jako konstytucyjny zarzut wobec całego procesu uchwalania prawa.

Udostępnij to 👇