Kijów nie zamierza rezygnować z budowy narodowego panteonu, którego częścią ma być sprowadzenie do ukraińskiej stolicy szczątków Stepana Bandery. Informacje pojawiają się w czasie ostrego sporu z Polską o upamiętnianie UPA i po odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Ukraińscy rozmówcy mówią wprost, że ich państwo nie cofnie się w polityce historycznej.
Jednocześnie prace poszukiwawcze dotyczące polskich ofiar zbrodni wołyńskiej mają być kontynuowane. Kijów rozdziela jednak kwestię ekshumacji od prawa do samodzielnego wybierania postaci, które umieszcza w swoim narodowym panteonie.
Szczątki Bandery mają trafić do narodowego panteonu
Ukraina podtrzymuje plan stworzenia miejsca pamięci poświęconego osobom uznawanym przez nią za część narodowego dziedzictwa. Jednym z elementów projektu ma być sprowadzenie do Kijowa szczątków Stepana Bandery.
Plan nie został wycofany mimo gwałtownego pogorszenia relacji z Warszawą. Spór zaostrzył się po nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” oraz decyzji Karola Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu najwyższego polskiego odznaczenia.
Według ukraińskich polityków obecny kryzys nie zmienia stanowiska Kijowa w sprawach historycznych. Panteon ma być tworzony zgodnie z ukraińską oceną własnej przeszłości, nawet jeśli wybór konkretnych postaci wywołuje zdecydowany sprzeciw w Polsce.
Kijów mówi o granicach, których nie przekroczy
Jeden z ukraińskich polityków stwierdził, że po raz pierwszy Kijów wyznaczył wyraźne „czerwone linie” wokół dyskusji o Wołyniu. Według jego relacji Ukraina nie zamierza już wycofywać się pod presją polskich reakcji.
Inny rozmówca przekonywał, że oba państwa powinny zaakceptować trwałą różnicę zdań. Jego zdaniem Polska i Ukraina nie powinny ingerować w swoje polityki historyczne ani rywalizować o to, która strona poniosła większą traumę.
Ukraińska argumentacja sprowadza się do żądania pełnej samodzielności w prowadzeniu debaty o narodowej pamięci. Kijów chce rozmawiać o własnej historii wewnętrznie, bez udziału Polski w ustalaniu, kogo może przedstawiać jako bohatera.
Spór o UPA zmienił się w kryzys dyplomatyczny
Decyzja o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem „Bohaterów UPA” stała się bezpośrednim punktem zapalnym. W Polsce UPA kojarzona jest przede wszystkim ze zbrodniami dokonanymi na ludności polskiej, dlatego państwowe honorowanie tej formacji wywołało ostrą reakcję.
Odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego dodatkowo usztywniło stanowisko strony ukraińskiej. Rozmówcy przedstawiają reakcję Kijowa jako obronę prawa do własnej narracji, a nie gotowość do kompromisu pod naciskiem Warszawy.
Właśnie w tym kontekście plan sprowadzenia szczątków Bandery nabiera szczególnego znaczenia. Nie jest już wyłącznie projektem dotyczącym miejsca pochówku, lecz symbolem tego, że Ukraina zamierza samodzielnie określać katalog postaci uznawanych za element walki o niepodległość.
Ekshumacje na Wołyniu mają być kontynuowane
Ostry spór o pamięć nie ma oznaczać przerwania prac poszukiwawczych dotyczących ofiar zbrodni wołyńskiej. Osoba uczestnicząca w podejmowaniu decyzji o ekshumacjach przekazała, że działania powinny być kontynuowane.
To istotne rozróżnienie: Kijów nie łączy bezpośrednio zgody na poszukiwania i pochówki polskich ofiar z rezygnacją z własnych projektów upamiętniających. Polska może więc otrzymać możliwość dalszych prac, podczas gdy Ukraina równolegle będzie rozwijała panteon obejmujący Banderę.
Taki układ nie kończy konfliktu, ponieważ dla Warszawy problemem pozostaje oficjalne honorowanie osób i formacji związanych ze zbrodniami na Polakach. Pokazuje jednak, że obie kwestie mogą toczyć się oddzielnie: ekshumacje mogą postępować, mimo że polityczny spór o UPA i Banderę pozostaje nierozwiązany.









