USA rozważają broń jądrową bliżej Rosji. Polska pojawia się w poufnych rozmowach NATO

W NATO mają trwać poufne rozmowy o możliwym rozmieszczeniu amerykańskich zdolności nuklearnych w kolejnych państwach Europy. Wśród zainteresowanych wymieniana jest Polska oraz część państw bałtyckich, czyli kraje najbliżej rosyjskiego zagrożenia. To nie jest jeszcze decyzja, ale sam temat brzmi jak geopolityczny przełom.

Stawką jest wiarygodność amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa w czasie, gdy Europa obawia się ograniczania konwencjonalnej obecności USA na kontynencie. Rozmowy dotyczą między innymi samolotów podwójnego przeznaczenia, zdolnych do przenoszenia broni nuklearnej. Dla Polski taki scenariusz oznaczałby wejście do najwrażliwszej części polityki odstraszania NATO.

Tajne rozmowy w kanałach NATO

Według doniesień „Financial Times” w Stanach Zjednoczonych i w ramach NATO prowadzone są ściśle poufne rozmowy o ewentualnym rozszerzeniu obecności amerykańskiej broni nuklearnej w Europie. Temat ma dotyczyć kolejnych państw sojuszu, a nie tylko krajów, w których takie zdolności są obecne od lat.

Największe zainteresowanie mają wykazywać sojusznicy położeni najbliżej granic Rosji. W tym kontekście pojawia się Polska oraz niektóre państwa bałtyckie.

Amerykańscy urzędnicy mieli zasygnalizować otwartość na dodatkowe rozmieszczenia. To ważny sygnał, choć na tym etapie nie oznacza jeszcze, że jakiekolwiek głowice albo infrastruktura trafią do Polski.

Chodzi o samoloty podwójnego przeznaczenia

W rozmowach pojawia się wątek baz dla amerykańskich samolotów podwójnego przeznaczenia. Takie maszyny mogą wykonywać misje konwencjonalne, ale są też przystosowane do przenoszenia broni nuklearnej.

Ten element jest kluczowy dla systemu odstraszania NATO. Nie chodzi wyłącznie o magazynowanie broni, ale o cały łańcuch zdolności, procedur, szkoleń i gotowości operacyjnej.

Obecnie amerykańska broń jądrowa w Europie jest przechowywana i strzeżona przez wojska USA. Sojusznicze grupy lotnicze, wykorzystujące między innymi F-35, F-15 i Tornado, są szkolone do udziału w ćwiczeniach i misjach w ramach tego systemu.

Polska od dawna sygnalizowała zainteresowanie

Temat amerykańskiej broni jądrowej w Polsce nie pojawił się nagle. Polscy urzędnicy wcześniej publicznie mówili o chęci wzmocnienia odstraszania nuklearnego na wschodniej flance.

Były prezydent Andrzej Duda wzywał Stany Zjednoczone do rozszerzenia inicjatywy samolotów podwójnego przeznaczenia na terytorium Polski. W polskiej debacie argumentowano, że skoro granice NATO przesunęły się na wschód, infrastruktura sojuszu także powinna zostać dostosowana do nowych realiów.

Warszawa dołączyła również do inicjatywy francuskiej dotyczącej zbadania potencjału tymczasowego przeniesienia części odstraszania nuklearnego do sojuszniczych krajów europejskich. To pokazuje, że Polska szuka różnych dróg wzmocnienia parasola bezpieczeństwa.

Europa boi się słabszej obecności USA

Rozmowy mają toczyć się w cieniu obaw o przyszłość amerykańskiego zaangażowania w Europie. Jeżeli Stany Zjednoczone ograniczałyby konwencjonalne wsparcie wojskowe, sojusznicy na wschodzie NATO chcieliby mieć pewność, że gwarancje bezpieczeństwa pozostają realne.

W takim układzie zdolności nuklearne są nie tylko sprawą wojskową, ale też politycznym komunikatem. Mają pokazać Rosji, że ewentualne osłabienie jednego rodzaju obecności nie oznacza słabszej determinacji sojuszu.

Dla państw bałtyckich i Polski to kwestia szczególnie wrażliwa. To właśnie one znajdują się najbliżej rosyjskiej presji militarnej i najczęściej domagają się konkretnych gwarancji, a nie ogólnych deklaracji.

Decyzja byłaby przełomowa i ryzykowna

Ewentualne rozmieszczenie amerykańskich zdolności nuklearnych w Polsce byłoby jednym z najważniejszych wydarzeń w historii wschodniej flanki NATO. Dla Warszawy oznaczałoby ogromne wzmocnienie odstraszania, ale też wejście w obszar najwyższego napięcia strategicznego z Rosją.

Moskwa z pewnością przedstawiłaby taki ruch jako prowokację. Z drugiej strony zwolennicy tego rozwiązania wskazują, że to Rosja swoim działaniem na Ukrainie zburzyła europejski porządek bezpieczeństwa i zmusiła NATO do szukania mocniejszych gwarancji.

Na razie najważniejsze jest to, że rozmowy trwają, a Polska pojawia się w nich jako jeden z potencjalnie zainteresowanych sojuszników. Sama dyskusja pokazuje, że temat broni jądrowej wrócił do centrum europejskiej polityki bezpieczeństwa w sposób, którego jeszcze kilka lat temu wielu polityków wolało sobie nie wyobrażać.

Udostępnij to 👇